Jak bezbolesnie zdobyc prawo jazdy-poradnik.



Patrzysz na archiwalną wersję wątku "Jak bezbolesnie zdobyc prawo jazdy-poradnik." z forum pl.regionalne.wroclaw





Anka - 11 Kwi 2000, 03:00

Witam.
Zachlysnelam sie ostatnio internetem i widze ze moge tu prawie bezkarnie
mowic to co mi sie podoba. A wlasciwie czytac to co mi sie podoba. Dlatego z
mysla o otwarciu wlasnego serwisu mam do was prosbe:
Wszyscy wiedza ze egzaminy na prawo jazdy to farsa. Chodzi tylko o
pieniadze. Ludzie nie maja sily tetego zmienic wiec trzeba ich pouczyc.
Dlatego przydaly by mi sie wasze doswiadczenia na ten temat. Jak zdawaliscie
egzamin? Z jakimi zachowaniami egzaminatorow mieliscie do czynienia? Jakie
stosuja sztuczki zeby oblac przyszlego kierowce? Ile razy zdawaliscie? Jak
dawac w lape i kiedy? Moze ktos wie ile kosztuje tak zdobyte prawo jazdy?
Oczywiscie wszystko publikowalabym  ananimowo. Za wyjatkiem nazwisk samych
egzaminatorow. Prosze jedynie o wskazanie regionu z jakiego pochodza wasze
doswiadczenia. Zrobi sie potem moze statystyke, ze wskazaniem na najgorszego
egzaminatora. W konczu oni wszyscy maja plakietki z nazwiskami nie?
Zauwazcie jeszcze ze mimo zaostrzenia egzaminow bezpieczenstwo na drodze
wcale sie nie zmniejszylo.
Licze na wasza pomoc.

Anka.

Ps. Jeszcze jedna sprawa. Zna ktos moze tego goscia co publikowal w gazecie
przypadki karygodnych bledow w sztuce lekarskiej ktore nie doczekaly sie
płęty w sadzie?



Grzesiek - 11 Kwi 2000, 03:00

1. Znam bardzo wielu ludzi, ktorzy bezbolesnie zdaja na prawo jazdy bez
łapowek - za 1-wszym lub 2-gim razem. Sam do nich należe. Do egzaminu
podchodzilem 2 razy - za pierwszym oblalem, bo zrobilem blad na miescie -
nalezalo mi sie. Za drugim zdalem bez  klopotu (u tego samego egzaminatora),
przy czym bylem jedynym sposrod grupy 10-osobowej ktory zdal. Reszta
narzekala podobnie tak jak Ty, ale tak naprawde jeździli fatalnie. Oni
oczywiscie bagatelizowali przyczyny dla ktorych ich oblano- bzdura, pierdoła
itp. O egzaminatorze, ktory nam przypadl chodzily jak najgorsze opinie. A ja
do dziś dobrze pamietam jego pouczenia - były to naprawde sensowne slowa.
Mam powody przypuszczac, że nikogo nie oblał bez istotnej przyczyny.
2. Nie twierdze ze przekupstwo nie jest mozliwe. Wielu sposrod egzaminatorow
ma swoja cene. Ale tylko nieliczni oblewaja sprecjalnie, żeby dostac  w
łapę. Reszta po prostu oblewa za bledy. Musze przyznac, że wiekszosc moich
znajomych, ktorzy jeździli dobrze, zdała bez problemu za 1-wszym lub drugim
razem. Ze  zdaniem placu klopoty miały najczesciej dziewczyny, bo maja z
reguły gorsze wyczucie przestrzeni i gabarytow pojazdu. Ci ktorzy
kilkakrotnie oblewali na miescie to najczesciej zupełne patałachy, ktorzy
nawet porzadnie nie znali przepisow
3. Jestem za tym, żeby utrzymac tą "farse" jesli farsą nazywasz to że zdaje
srednio 10 % osób. Bo problem nie lezy najczesciej w technice jazdy, ale w
kiepskiej znajomosci i zdolnosci do interpretacji przepisow. Z moich
doswiadczen wynika, że właśnie tylko ok. 10 % czyta kodeks drogowy przed
zdaniem egzaminow. Reszta  bezmyslnie ćwiczy tylko testy. A testy to tylko
bardzo malutki wycinek sytuacji, ktore sie zdarzaja na drodze. Stad poźniej
tyle wypadkow. LEPIEJ 10 razy oblac niż raz zabic siebie lub co gorsza kogos
w głupi sposob.
4. Jezdze duzo -prywatnie i sluzbowo juz prawie 3 lata. Nie dostałem nigdy
mandatu za prowadzenie auta (jedynie za złe zaparkowanie, świadome
zreszta -nie bylo miejsca). Ale strasznie mnie denerwuje to, jak pomysle ile
razy mogłem już nie żyć, gdybym nie pomyślał za takich jak Ty, którzy chcą
żeby im było za łatwo i mają niewiadomo jakie wielkie wyobrażenie o swojej
technice jazdy. Wymuszenia pierwszenstwa, zmiany pasa ruchu bez
kierunkowskazu itp rzeczy napotykam niemal codziennie w wykonaniu dupków,
którzy najczesciej nawet nie wiedza co zrobili.

Sory, że tak długo, ale sadze ze to wazny temat


Niziak - 11 Kwi 2000, 03:00


1. Znam bardzo wielu ludzi, ktorzy bezbolesnie zdaja na prawo jazdy bez
łapowek - za 1-wszym lub 2-gim razem. Sam do nich należe. Do egzaminu
podchodzilem 2 razy - za pierwszym oblalem, bo zrobilem blad na miescie -
nalezalo mi sie. Za drugim zdalem bez  klopotu (u tego samego egzaminatora),
przy czym bylem jedynym sposrod grupy 10-osobowej ktory zdal. Reszta
narzekala podobnie tak jak Ty, ale tak naprawde jeździli fatalnie. Oni
oczywiscie bagatelizowali przyczyny dla ktorych ich oblano- bzdura, pierdoła
itp.



dobrze mówi.
wystarczy przejsc sie na placyk i popatrzeć - tragedia - i tacy się
jeszcze dziwią że oblali. (nie zapomne tekstu instruktora do jednej
kobiety "co pani robi ? Chce pani mnie przejechać czy co ?")

_ŻADEN_ z moich kolegów (co mają już wprawdzie prawko) nie czytał kodeksu
- wszystko sprowadza sie do wykucia na pamieć.

Najlepsze jest to, że je li te 4 lata temu, testy byly troche "dziwne"
(trzeba było umiec my leć w kategoriach układającego testy), to teraz są
duzo prostsze i maja mniej pytan.


Agata - 11 Kwi 2000, 03:00

1. Znam bardzo wielu ludzi, (...)



1. niepisana regula jest, ze ten sam egzaminator nie oblewa dwa razy :) (ale
to tak na marginesie)
2. z autopsji wiem co to znaczy mierzenie odleglosci lusterek od wirtualnej
sciany (garaz do tylu) i oblewanie za drobna roznice.
Jakkolwiek problem wg mnie nie tkwi w oblewaniu tylko w zbyt malym
przygotowaniu do egzaminu - realnie rzecz biorac nie da sie zdac egazminu po
marnych 20 godzinkach jazd (ja tyle mialam - moze sie teraz cos zmienilo...)
....hmmm...... logicznie rozumujac po prostu dodaja przejezdzonych kursowych
godzin przed egzaminem :))))

r.s.v.p.

pozdrawiam,
Aga



Domi - 11 Kwi 2000, 03:00

| przypadki karygodnych bledow w sztuce lekarskiej ktore nie doczekaly sie
| płęty w sadzie?



to jest piękne...


Remek Zajac - 11 Kwi 2000, 03:00

Witka,

O ile Grzesiek od razu cie przejrzal, to ja mam watpliwosci.





Wszyscy wiedza ze egzaminy na prawo jazdy to farsa. Chodzi tylko o
pieniadze. Ludzie nie maja sily tetego zmienic wiec trzeba ich pouczyc.



Pouczyc do tego jak zmienic, czy jak skorzystac?

Dlatego przydaly by mi sie wasze doswiadczenia na ten temat. Jak
zdawaliscie
egzamin? Z jakimi zachowaniami egzaminatorow mieliscie do czynienia? Jakie
stosuja sztuczki zeby oblac przyszlego kierowce? Ile razy zdawaliscie? Jak
dawac w lape i kiedy?



Czyli zachecasz do dawania. Lapowki sa OK.

Moze ktos wie ile kosztuje tak zdobyte prawo jazdy?
Oczywiscie wszystko publikowalabym  ananimowo. Za wyjatkiem nazwisk samych
egzaminatorow. Prosze jedynie o wskazanie regionu z jakiego pochodza wasze
doswiadczenia. Zrobi sie potem moze statystyke, ze wskazaniem na
najgorszego
egzaminatora.



Najgorszy to ten co najwiecej bierze, czy ten, ktorego najtrudniej
przeskoczyc (bo rzetelny i w morde uczciwy)?

W konczu oni wszyscy maja plakietki z nazwiskami nie?
Zauwazcie jeszcze ze mimo zaostrzenia egzaminow bezpieczenstwo na drodze
wcale sie nie zmniejszylo.



Czyli zachecasz do walki z lapowkami. Lapowki sa do dupy - ludzie gina.
Kapowac k...synow - niech wszyscy wiedza?
Publikowanie nazwisk na pewno nie lezy w interesie smarujacych ani
smarowanych.

Licze na wasza pomoc. ????



no to jak: w czym pomagamy?
Bo to mi wyglada na prowokacje Kilkujadka ;))

remek.


Anka - 12 Kwi 2000, 03:00

Czesc. To znowu ja.
Rzeczywiscie nie da sie byc calkowicie ananimowym. :(

I sprostowanie - Nie chodzilo mi o to zeby niszczyc tych egzaminatorow
ktorzy sa rzetelni. Ale wsrod nich napewno sa tacy co biora, i oni obleja
zawsze bo chca kase, niezaleznie czy dobrze czy zle jezdzisz. Nie da sie ich
przeskoczyc wiec trzeba im zaplacic. A jesli dodatkowo powstanie poradnik
dla zdajacych wyluskujacy przypadki w ktorych egzaminator chcac sprawdzic
podzielnosc uwagi kierowcy krzyczy na niego podczas egzaminu to chyba
dobrze. Zastanawialiscie sie np. czy istnieje obowiazek notowania przyczyny
oblania? Nie chcielibyscie sie dowiedziec co wpisal do karty gdy oblal was
za zaparkowanie koperty pod katem 10 deg do kraweznika?
I niestety macie racje. Przesadzilam, za nazwiska dostalabym pewnie czape.
Anka

Ps. Czy znacie tego czlowieka z mojego poprzedniego ps?


Wojciech Dach - 12 Kwi 2000, 03:00


| przypadki karygodnych bledow w sztuce lekarskiej ktore nie doczekaly sie
| płęty w sadzie?

to jest piękne...



to jezd pienkne...


Budyn - 12 Kwi 2000, 03:00


| 1. Znam bardzo wielu ludzi, (...)

1. niepisana regula jest, ze ten sam egzaminator nie oblewa dwa razy :)
(ale
to tak na marginesie)



ha ha ha Ktory???

2. z autopsji wiem co to znaczy mierzenie odleglosci lusterek od
wirtualnej
sciany (garaz do tylu) i oblewanie za drobna roznice.
Jakkolwiek problem wg mnie nie tkwi w oblewaniu tylko w zbyt malym
przygotowaniu do egzaminu - realnie rzecz biorac nie da sie zdac egazminu
po
marnych 20 godzinkach jazd (ja tyle mialam - moze sie teraz cos
zmienilo...)
....hmmm...... logicznie rozumujac po prostu dodaja przejezdzonych
kursowych
godzin przed egzaminem :))))



da sie, tylko trzeba sie postarac i nie wpasc wpanike. Mi sie to kilka
ladnych lat temu nie udalo ;-)

Budyn


Nika - 12 Kwi 2000, 03:00

Najlepsze jest to, że je li te 4 lata temu, testy byly troche "dziwne"
(trzeba było umiec my leć w kategoriach układającego testy), to teraz są
duzo prostsze i maja mniej pytan.



Zdawalam prawko trzy lata temu. Przeczytalam kodeks drogowy

doszlam do wniosku, ze ich (testow) trzeba nauczyc sie na
pamiec, bo kodeks to jedno , a testy drugie .

Nika


Nika - 12 Kwi 2000, 03:00

(ciach)

Wszyscy wiedza ze egzaminy na prawo jazdy to farsa.



Nie zgadzam sie z Toba. Ja sama trzy lata temu zdalam
za drugim razem. Pierwszy raz oblalam na miescie. Ale
uwazam, ze slusznie. I tu chcialabym nawiazac do "nieludzkich"
egzaminatorow. Otoz w pewnej sytuacji na pierwszym egzaminie
 to ja mialam racje, a egzaminator sie pomylil.
Nakrzyczal na mnie, ja sie zdenerwowalam i zaczelam popelniac
wszelkie mozliwe bledy. Po powrocie do osrodka  porozmawialam
i wytlumaczylam ta "trefna" sytuacje. I wiesz co... przyznal mi racje.
No , ale egzamin i tak byl do poprawki. Za drugim razem zdalam i
przez dlugi okres czasu ta egzaminacyjna jazde uwazalam za
najprzyjemniejsza w zyciu. Jechalam wyluzowana, nie zwracajac
uwagi na egzaminatora.
Bylam tez (jako kibic) na egzaminach kilku moich znajomych
i nigdy nie spotkalam sie z tym , ze egzaminator odmierzal
na manewrach cos linijka czy stopa. Wiec opowiastki, ze sie oblalo, bo
egzaminator sie uwzial sa tylko glupim wytlumaczeniem ludzi ,
ktorzy nie potrafia jezdzic.

Nika


Niziak - 13 Kwi 2000, 03:00


Zdawalam prawko trzy lata temu. Przeczytalam kodeks drogowy

doszlam do wniosku, ze ich (testow) trzeba nauczyc sie na
pamiec, bo kodeks to jedno , a testy drugie .



No przeciez mowilem ze byly "DZIWNE" :-)


Grzesiek - 13 Kwi 2000, 03:00

Na pewno nie da sie powiedziec ze testy to jedno a kodeks to drugie. Tak

albo tego co w testach. Testy sa i owszem - "z haczykiem". Przejrzałem je
tylko jeden raz - tez około 3 lata temu, kiedy przygotowywalem sie do
egzaminu i znalazlem bodajże tylko dwa pytania, na które prawidłowe
odpowiedzi były inne niż wynikało to z przepisow kodeksu drogowego.
Oczywiscie pomyliłem sie znacznie wiecej razy, ale po każdej pomyłce
wertowałem kodeks i niemal zawsze stwierdzałem że wszystko sie zgadza, tylko
mi sie zle wydawalo, albo nie zrozumialem pytania. Nie musiałem sie uczyc na
pamiec - ten jeden raz wystarczyl aby zdac bezbłędnie.
Która szkoła nauki jazdy gwarantuje zwrot gotówki
Rozklad jazdy MPK (padl serwer wroclaw.pl)
Zakaz jazdy rowerami pod pl. Jana Pawla
  • pomoc w napisaniu pracy
  • pokazywanie ekwipunku
  • kodek x264 6
  • f3000 opis
  • zaplon rozrzad czy zapali
  • 89s52 z kwarcem 33mhz zliczanie impulsow na
  • googlestat
  • serial zawF3d policjant
  • chwyty na gitarEA popularnych piosenek
  • Spis wiadomości z grup dyskusyjnych : Indeks