Lodowisko na Wejherowskiej odradzam !!!
Patrzysz na archiwalną wersję wątku "Lodowisko na Wejherowskiej odradzam !!!" z forum pl.regionalne.wroclaw
ircys - 17 Paź 2003, 09:05
Lodowisko przeszło „modernizacje”. Teraz wchodzi się z drugiej strony budynku. Nie wchodzi się „na godziny” ślizgawek tylko o dowolnej porze. Przy wejściu wykupuje się 60 minut. Pani w kasie (przy wchodzeniu) startuje czas a przy wyjściu sprawdza czy nie ma przekroczenia czasu. Czas mierzą magnetyczne zegarki (takie jak w Polkowicach – bywalcy zapewne wiedza o jaką „nowoczesność” chodzi). Po przekroczeniu czasu oczywiście dopłaca się za każdą minutę ponad 1 godz. Wchodzi się i wychodzi przez obrotową zaporę. Po środku stoi kasa, którą powinny obsługiwać 2 osoby (jedna osoby wychodzące druga wchodzące).
Już przy wejściu – niespodzianka!!
Niestety jest tylko jedna osoba w kasie.
Staje z dzieckiem przy okienku do wejścia, jestem pierwszy a pani obsługuje akurat druga stronę (wyjście) - 2 osoby Wiec nie powinno być w zasadzie żadnych opóźnień. BŁĄD !!! Pani obsługuje 1 osobe (klient nr 1). :) Pierwsza osoba ma wykupiony jakiś karnet, której „nowoczesny” system czytników nie może odczytać i ta osoba MUSI zapłacić jakby karnetu nie było. Pani w kasie jest już zdenerwowana do czerwoności :) BO KLIENT NIE ROZUMIE TAK PROSTYCH RZECZY !!! Zapłacić i po kłopocie. Klient bezskutecznie prosi o interwencje jakieś kierownictwo. Prośby nie zostają spełnione. Przypominam, że jest to pierwsza osoba do wyjścia. Druga cały czas czeka na swoja kolejkę a czas jej stania w kolejce do wyjścia cały czas jest płatny (przypominam 60 min !!!). Ja czekam cały czas - trochę mnie już to denerwuje ale mój czas jeszcze nie wystartował wiec zachowuje spokój. Druga osoba (klient nr 2) w kolejce zagotowała się, wybuchła i prosi żeby ją obsłużyć bo czeka już 15 min a czas leci (jakiś mięczak :)). Pani kasjerka po kilkukrotnej interwencji wreszcie wpada na pomysł - każe odsunąć się pierwszej osobie i zaczyna obsługiwać tą druga. Druga osoba dowiaduje się, że przekroczyła 60 min o....... 10 min i MUSI DOPŁACIĆ !!! „ale przecież ja już 15 min. temu chciałem wyjść ale kasa była zablokowana .............itd.” Epitety, wyzywki, zadyma – klient poddaje się płaci, wychodzi Ufff...... temu to dobrze. Aha... w międzyczasie ja cały czas próbuje zwrócić uwagę na mnie i na kilka osób, które już za mną pojawiły się w tym czasie. Pani ma klapki na oczach i uszach i wraca do klienta nr 1 i zaczynają „wałkować” temat od nowa. Trwa to dobrych kilka minut ale nie wytrzymujemy, stukamy w okienko, wołamy, prosimy i wreszcie pani zaczyna obsługiwać wchodzących. -proszę jeden normalny, jeden ulgowy i raz wypożyczenie łyżew (dziecko ma swoje łyżwy). -22 zł (10 zł – normalny + 6 zł – ulgowy + 6 zł – wypożyczenie łyżew) Pani przykłada 2 zegareczki magnetyczne do czytnika i w ten sposób mój czas startuje !!! Podaje mi je. Nie dostaje nic więcej. Wchodzę do szatni. Szatnia ładna czysta, czuć nowość. Szukam mojej szafki bo każdemu zegareczkowi przyporządkowana jest szafka o odpowiednim numerze. Znajduje szafki w mig i idę do wypożyczalni. W wypożyczalni niestety nie ma żadnej obsługi choć okienko jest otwarte. Wołam, pukam, czekam – pojawia się po ok. 5. min. pan i mówi: - numerek proszę a ja mówię: - 42 - nie taki numerek ! Chodzi o numerek z kasy. Pani nic nie dała ? - nie - to pewno pan nic nie wykupił Wracam do kasy. Przypominam, że mój czas cały czas leci ! Pani w kasie znów dyskutuje z klientem nr 1 (wyjście) J a cała kolejka wchodzących czeka. Próbuje mówić do pani, że nie dała mi numerka do wypożyczalni ale ona ma poważniejsze zajęcie. Po chwili jednak o dziwo wraca do kolejkowiczów wchodzących i wtedy już bez problemu przyznaje się do błędu i daje numerek. Wypożyczam łyżwy, zakładam i WRESZCIE wchodzę na tafle lodowiska. Przy bandzie jest czytnik „Pozostałego czasu ślizgawki”. Od razu sprawdzam ile jeszcze czasu mogę się ślizgać. „pozostało Ci jeszcze 42 min” Cholera mało czasu L przecież jeszcze w tych 42 min muszę zmieścić rozebranie się i ......kolejkę do wyjścia czyli powtórne spotkanie z panią w kasie J.
Zaczynam jazdę – lód dziurawy choć jest tylko kilka osób na tafli, jest ok. 30 min po czyszczeniu lodu i nie widać wcale szaleńców w stylu hokejarzy J
Po 30 min. schodzę z tafli bo cały czas chcę się zmieścić w 1 godz. .....ot taki kaprys. Zdejmuje łyżwy idę do wypożyczalni - cholera jest kolejka !! Nic stoję. Idzie nawet sprawnie ale jednak trochę trwa. Wreszcie oddałem i lecę do kasy. Cholera tu też jest mała kolejka a to nie wróży nic dobrego. Pani akurat teraz obsługuje wchodzących wiec musimy cierpliwie czekać. A czas cały czas leci. Pani jednak przez nas (wychodzących) zostaje przeciągnięta na naszą stronę i zaczyna nas obsługiwać. Trochę wolno jej to idzie ale idzie ! Moja kolej - pani bierze zegareczki i na czytniku odczytuje a program wyrokuje: „czas pobytu 57 min. BEZ DOPLATY” !!! Boże jaka radość :)) Udało się, jestem wielki !!!
Tylko gdzie ta radość z samej ślizgawki – zabiły ją nowoczesne magnetyczno – organizacyjne procedury !!!
widzę, że w poczekalni nie ma żadnych ławek. Ławki są tylko w strefie płatnej !! Aha.... jest 1 ławka przed budynkiem. Teraz jest jeszcze ciepło wiec można na niej chwile odpocząć ale co będzie jak przyjdą mrozy ?
Dla niewtajemniczonych powiem tylko, ze latach ubiegłych wchodziło się na tafle o pełnych godzinach i ślizgawka trwała 50 min. Żeby się nie spóźnić trzeba było przyjść klika minut wcześniej a po zejściu z tafli można było spokojnie coś się napić i zjeść na krzesełkach wokół band oglądając następną turę i wcale nie było nerwowo.
A swoją drogą de facto ślizgałem się 30 min. za 22 zł czy nie uważacie, że to drogo ?
Odradzam !
Ircys
Szeptem - 17 Paź 2003, 09:17
Gratuluje odpornosci psychicznej. Gdyby mnie takie cos spotkalo roztrzaskalbym komus leb, najchetniej pani przy kasie.
Koszmar. Przeraza mnie to, przypomina mi sie "proces" kafki.
Paweł - 17 Paź 2003, 09:20
Rewelacyjne opowiadanko - mnie nie przekonałes aby nie isc. Powiem wiecej - pojde aby na wlasne oczy to zobaczyc - ciekawe jak sie zakonczyla sprawa z tym pierwszym klientem Pzd P.
pierwek - 17 Paź 2003, 10:04
W Kudowie w AquaParku jak sie czeka do kasy w kolejce przy wyjsciu można sobie zatrzymac czas za który się płaci. Tak to powinno być rozwiązane. Albo jeszcze lepiej uruchomienie "zegarka" powinno być przy wejściu na taflę lodowiska. Przecież taka jest idea tych urządzeń aby dokładnie wyliczać czas zabawy za którą się płaci...
ela - 17 Paź 2003, 10:22
Tak jak opisujesz bylo tez na poczatku w Polkowicach. Pozniej (po kilku awanturach pewnie) zmieli to i teraz jest OK (przynajmniej z rozliczaniem czasu). Jak widac Wroclaw daleko lezy od Polkowic i ciezko jest dowiedziec sie jak to robia inni. "Polska to taka dziwna kraj" robert
ircys - 17 Paź 2003, 10:30
Tak jak opisujesz bylo tez na poczatku w Polkowicach. Pozniej (po kilku awanturach pewnie) zmieli to  i teraz jest OK (przynajmniej z rozliczaniem czasu). Jak widac Wroclaw daleko lezy od Polkowic i ciezko jest dowiedziec sie jak to robia inni. "Polska to taka dziwna kraj"
Musze sie pochwalic, ze bylem na basenie w Polkowicach zaraz po szumnym otwarciu i po za konkretnym wydzieleniem natryskow, ubikacji na meskie - damskie zadnych zmian do dnia dzisiejszego nie zauwazam. Rozliczanie czasu przeciez nie ulego zmianie. A moze ja czegos nie zauważam ?
Ircys
grzeda - 17 Paź 2003, 10:32
W Kudowie w AquaParku jak sie czeka do kasy w kolejce przy wyjsciu można sobie zatrzymac czas za który się płaci. Tak to powinno być rozwiązane.
To samo w Aquaparku w Bielawie. A moze ircys przegapil takie cus ?
pozdr PG
Tomasz Poradowski - 17 Paź 2003, 10:51
Lodowisko przeszło "modernizacje".
[ciach]
Ja bywam tam co tydzień w poniedziałek - z racji zajęć sportowych, na jakie zapisałem się na Polibudzie. Tak się złożyło, że pierwsze z nich mieliśmy w dniu otwarcia, tj. 6 października. W związku z tym otwarciem pojawiła się także wrocławska telewizja i panowie zostali oprowadzeni po obiekcie, widziałem jak pokazywano im owe "modernizacje" - kluczyki chipowe, czytniki, itp. W sumie wszystko byłoby "fajnie i ok", gdyby nie to liczenie czasu i kolejki przy kasie - co prawda w moim przypadku nie były one tak duże (bo i godzina przedpołudniowa), ale już "zauważalne"... No i jeszcze wspomniana prze kolegę "strefa płatna" - celem uniknięcia dodatkowej opłaty przechodzi się za bramkę i oddaje ów kluczyk, ale ani nie ma gdzie usiąść i "ostygnąć", ani nie bardzo można skorzystać z WC - bo jest za "bramką" ;)
Pozdrawiam, Tomek
Tomasz Poradowski - 17 Paź 2003, 10:57
| W Kudowie w AquaParku jak sie czeka do kasy w kolejce przy wyjsciu można | sobie zatrzymac czas za który się płaci. Tak to powinno być rozwiązane. To samo w Aquaparku w Bielawie. A moze ircys przegapil takie cus ?
Nie wiem w jaki sposób jest to rozwiązane we wspomnianych przez Was miejscach, ale na tym lodowisku nie ma jak tego "przegapić", bo czytniki do tych kluczy znajdują się tuż przy kasie lub w jej wnętrzu (dodatkowo przejścia są wąskie i jakieś przepychanie się do przodu w kolejce nie zda egzaminu).
Pozdrawiam, Tomek
grzeda - 17 Paź 2003, 11:09
Nie wiem w jaki sposób jest to rozwiązane we wspomnianych przez Was miejscach,
Wiec tak. Bielawa ma jakies 35 tys. mieszkancow. Czyli 20 raz mniej niz Wroclaw ;) No ale do rzeczy. Sa 2 wejscia na basen (nie zawsze oba sa czynne). Podchodzisz, kupujesz bilet, dostajesz 'zegarek' (pani wciska go w czytnik elektromagnetyczny - czas zaczyna leciec) i mozesz przejsc przez obrotowa bramke. Wchodzisz do szatni, do wody, pod prysznic do szatni, podchodzisz do drugiej obrotowej bramki. Przechodzisz przez bramke i zauwazasz cos podobnego do czytnika jaki posiada kasjerka. Przykladasz 'zegarek', ktory przestaje Ci mierzyc czas pobytu. Oczywiscie jesli nie ma kolejki nie ma potrzeby przykladania zegarka.
pozdr PG
bromden - 17 Paź 2003, 11:20
główną wadą tego lodowiska jest jego rozmiar! jeżeli ktoś jeszcze nie wie, to duże lodowisko nie działa, a otwarte jest tylko małe, rozmiar - ok. 20x30m
ela - 17 Paź 2003, 11:43
| Tak jak opisujesz bylo tez na poczatku w Polkowicach. Pozniej (po kilku | awanturach pewnie) zmieli to i teraz jest OK (przynajmniej z rozliczaniem | czasu). Jak widac Wroclaw daleko lezy od Polkowic i ciezko jest dowiedziec | sie jak to robia inni. | "Polska to taka dziwna kraj" Musze sie pochwalic, ze bylem na basenie w Polkowicach zaraz po szumnym otwarciu i po za konkretnym wydzieleniem natryskow, ubikacji na meskie - damskie zadnych zmian do dnia dzisiejszego nie zauwazam. Rozliczanie czasu przeciez nie ulego zmianie. A moze ja czegos nie zauważam ?
To zalezy co rozumiesz przez poczatek. Jak ja bylem tam pierwszy raz to stalem godzine w kolejce zeby wejsc. Czas byl odmierzany tak jak obecnie na lodowisku. Pozniej to sie zmienilo i czas startuje jak wchodzisz na basen, a mozna go zatrzymac jak sie wyjdzie. Stojac do kasy czas juz nie biegnie. To co zostalo opisane o Wejherowskiej, to wypisz wymaluj sceny z Polkowic (na poczatku), stad tylko roznica, ze tam kolejki byl duzo wieksze robert
ircys - 17 Paź 2003, 13:00
| Tak jak opisujesz bylo tez na poczatku w Polkowicach. Pozniej (po kilku | awanturach pewnie) zmieli to i teraz jest OK (przynajmniej z | rozliczaniem | czasu). Jak widac Wroclaw daleko lezy od Polkowic i ciezko jest | dowiedziec | sie jak to robia inni. | "Polska to taka dziwna kraj" | Musze sie pochwalic, ze bylem na basenie w Polkowicach | zaraz po szumnym otwarciu i po za konkretnym wydzieleniem | natryskow, ubikacji na meskie - damskie zadnych zmian | do dnia dzisiejszego nie zauwazam. Rozliczanie czasu | przeciez nie ulego zmianie. A moze ja czegos nie zauważam ? To zalezy co rozumiesz przez poczatek. Jak ja bylem tam pierwszy raz to stalem godzine w kolejce zeby wejsc. Czas byl odmierzany tak jak obecnie na lodowisku. Pozniej to sie zmienilo i czas startuje jak wchodzisz na basen, a mozna go zatrzymac jak sie wyjdzie. Stojac do kasy czas juz nie biegnie. To co zostalo opisane o Wejherowskiej, to wypisz wymaluj sceny z Polkowic (na poczatku), stad tylko roznica, ze tam kolejki byl duzo wieksze
Poczatek rozumiem tak jak to nalezaloby rozumiec. W Akwaparku bylem w ok. tydzien po otwarciu i wtedy juz byla mozliwosc zatrzymania czasu po wyjsciu z szatni jeszcze przed ewentualnym suszeniem i kasą. Tak jest do dzis wiec nie wiem w dalszym ciagu o jakich zmianach w Polkowicach piszesz. Oczywiscie na poczatku byly niesamowite kolejki bo to byla nowosc ale jak sie juz weszlo do srodka to w zasadzie poza wspomnianymi przeze mnie wczesniej zmianamy "toaletowymi" nie widze innej roznicy. Wejherowska w samym zalozeniu jest nastawiona na zdzieranie skory zywcem najnizszym kosztem i to nie rokuje jej dobrze. Zauwaz, ze w opisanym przeze mnie przypadku kolejki w zasadzie nie bylo zadnej. Kolejke tworzylo nieudacznictwo obslugi. Az strach pomyslec co to bedzie gdy sezon bedzie w pelni i kolejki bada juz powazniejsze.
Ircys
ela - 17 Paź 2003, 13:09
Odnosnie Polkowic jestes w bledzie. Poczatek byl taki, ze pani w kasie uruchamiala zegar. Obecnie zegar uruchamia sie przy wejsciu. Na poczatku zegar zatrzymywala pani w kasie, a obecnie ztrzymuje sie po wyjsciu z szatni. Na powno tak bylo , bo odbylem niezla awanture, kiedy stalem w kolejce do kasy 15 , a czas lecial. Na Wejherowskiej bedzie mlyn i to by nie dziwilo, gdyby nie fakt, ze moznaby nauczyc sie czegos od innych, czyli z doswiadczen z Polkowic, no ale po co????? robert
Odradzam: sklep "Dino" na Miarki
Atom- kino - odradzam
pizzeria Diavolo - odradzam
rysunki znakow zodiaku
przejscie
problem z e 3
problem emule ze zrodelkami
qlimax 2006 movie
stanislawie wyspianskim
ploty;ogrodzenia;klinkierowe
w r z e s i e n 2 0 0 6 300
hmmmm
Spis wiadomości z grup dyskusyjnych : Indeks
|
|